Blogi
OWOCOWY ZAWRÓT GŁOWY
Dawno, dawno temu… Nie, to nie bajka, tylko fragment mojego dzieciństwa, w
którym marzyłam o zobaczeniu kiwi, banany jadłam raz w roku, nektarynka i
brzoskwinia były nie lada rarytasami.
Na szczęście było to rzeczywiście dawno i od tego czasu tzw. owoce 
egzotyczne zdążyły już spowszednieć. Za to sezonowe polskie owoce są
wyczekiwane. Dobrze, że sezon na nie trwa w sumie dość długo, bowiem
następują jedne po drugich. Rabarbar, truskawki, jagody, czereśnie,
porzeczki różnokolorowe, poziomki, wiśnie, gruszki, śliwki… Raj!
Niestety sezon na owoce ma niewiele wspólnego z sezonem na odchudzanie. Bo o ile płatki z maślanką, truskawkami i cynamonem lub koktajl z maślanki można uznać za nietuczące, o tyle torciki bezowe z truskawkami, pyszne ciasto rabarbarowe (mojej Teściowej!), babeczki z owocami w kremie, crumble, kruche ciasto z którymikolwiek z w/w, galaretki z owocami, z których nie sposób zrezygnować, mają wiele kalorii.
Dlatego przechodzę na psychologiczną technikę odchudzającą, tj. wmawiam
sobie, że mimo wszystko nie przytyję!










