Blogi
SPORT TO ZDROWIE
Zrobiłam dziś przegląd szafy w poszukiwaniu inspiracji dotyczącej ewentualnego uprawiania przeze mnie jakiegoś sportu w związku z coraz dłuższymi i pogodniejszymi dniami. Wszak sport to zdrowie podobno…
I tak oto znalazłam kupione dwa lata temu i niemal natychmiast zapomniane wrotki. Właśnie nie rolki, a
wrotki! Do kupienia ich natchnęły mnie wspomnienia z bardzo, bardzo wczesnej młodości. Pierwsze wrotki dostałam mając chyba z cztery lata. Zdaje się na Mikołaja – bo uczyłam się na nich jeździć w sypialni rodziców. Wiosna byłam już mistrzem podwórka! Pamiętam kolejne lata, kiedy z malucha wyrosłam na uczennicę podstawówki i towarzyszące mi stale wrotki. Potem nauczyłam się jeździć na rolkach, ale to już nie to samo… Sentyment do wrotek spowodował, że dokonałam zakupu i teraz należałoby cos z tym zrobić.
Po dokładnej analizie problemu doszłam do wniosku, że w moim wieku powinnam nosić ochraniacze na dłonie i łokcie. Co najmniej. Jako, że nie posiadam poczułam się chwilowo zwolniona z obowiązku uprawiania sportu wrotkowego.
Innych karkołomnych urządzeń w czeluściach szafy nie znalazłam. Na szczęście.










