Zaloguj / Zarejestruj

Przepisy zgodne z metodą Montignac, odchudzanie, zdrowe żywienie, metoda Montignac  - Montimaniacy


Blogi

dodajdo
19-04-2010

Wewnętrzne „programy”



Zastanawiałeś się kiedyś dlaczego niektórzy jedzą co i ile chcą i wyglądają świetnie? Nie mają nadwagi, ba! Nie mają nawet grama zbędnego tłuszczu.

Jedziesz z taką osobą na wczasy i cholera Cię bierze.

Ty niczym asceta, chleb z wodą (a wczasy all inclusive), ta osoba zaś (przykładowo Kaśka), niczego sobie nie odmawia.

Ty sałatkę, Kaśka udziec barani, pieczone ziemniaczki, butelkę wina.

Ty popijasz nad basenem wodę z cytryną, Kaśka wlewa w siebie drugą szklankę piwa.

W czasie deseru zamawiasz arbuza (to w końcu sama woda), Kaśka wielką porcję lodów i sernik.

Po powrocie z urlopu dzwoni Kaśka:

 

„Było super, musimy to powtórzyć! Takie obżarstwo a ja schudłam 2 kilogramy! Buziaczki, do następnego razu”.

Nóż Ci się w kieszeni otwiera! Gdzie tu sprawiedliwość?! Ona przez cały tydzień używała, przeżywała kolejne kulinarne uniesienia a Ty? No Ty… Ty przywiozłeś dodatkowe 2 kilogramy! Jakim cudem?!

Już Ci mówię.

Każdy z nas ma zapisane w głowie” programy”.

Dotyczą one różnych tematów.

Dla jednych jedzenie nie jest niczym złym. Ot mogą pochłonąć tabliczkę czekolady i nic się nie dzieje. Inni, mają „wpisane” w podświadomości, że czekolada jest zła. Tuczy…

Kaśka działa według pierwszego programu.

Ty drugiego, niestety.

Innymi typowymi „programami” zapisanymi w dzieciństwie, które bezwiednie realizujemy są:

- musisz zjeść wszystko co masz na talerzu

- jedz, na świecie dzieci głodują a ty wybrzydzasz

- nie opychaj się słodyczami bo będziesz gruby

- nie jedz wieczorem bo będziesz źle spał/tłuszcz Ci się odłoży

- jedz będziesz silniejszy

Jak pozbyć się tych „programów”? Przecież nie jest możliwe żeby pomimo ciągłego ograniczania pożywienia nadal tyć. Od wody? Powietrza?

Jesz zgodnie z dietą, ćwiczysz, a to diabelskie urządzenie, zwane wagą, ciągle pokazuje źle! Pomimo poświęceń Twoja waga zmniejsza się nieznacznie.

Co robić?

Trzeba zmienić w sobie te „programy”.

Jak?

Codzienną pracą.

Każdego dnia, w wolnej chwili, mów sobie własną mantrę. Moja brzmi „Jem ile chcę i nie tyję”. Jeśli chcesz możesz podśpiewywać „Jem jak Kaśka i chudnę!”.

Każdego dnia, tygodnia, miesiąca. Powtarzaj to tak często, aż zaczniesz w to wierzyć. Śpiewaj te słowa pod prysznicem i do piosenki Madonny w samochodzie. Mów je przy obiedzie i na spacerze. Twoja podświadomość musi zaakceptować nowy fakt, „wpisać” go w siebie i zacząć realizować.

Zdradzę Ci sekret.

To naprawdę działa! Ale cały Ty, każda część Ciebie musi zaakceptować ”nowy program”. Nie może być  miejsca na wahanie, czy niewiarę. Żadnych „ALE”, żadnych „No bo”. „No bo Kaśka ma nowego chłopaka i spala kalorie w łóżku”. (Też sobie znajdź, albo uwiedź starego). „Ale Kaśka ma lepszą przemianę materii” - (No proszę Cię! Wpisz sobie taki sam „program” i realizuj go).

I tak dalej. Nie szukaj wymówek, realizuj, działaj. Uwierz w to, że Ty też możesz być szczupły i korzystać na wczasach z opcji All inclusive!

Gdy usłyszysz: „ale wielka porcja lodów, chcesz to zjeść?” i nie poczujesz lęku, będziesz uzdrowiony. A owa gigantyczna porcja kalorii wcale Ci nie zaszkodzi.

Oczywiście owo „programowanie” nie pomoże jeśli będziesz się objadał każdego dnia do granic przytomności.  Możesz spróbować, ale nie gwarantuje rezultatów. Sugerowałabym żeby na początku połączyć to z dietą. Potem… kto wie :) W końcu Kaśka nigdy nie była na diecie. Może będziesz jak ona.

Metodę zmiany „programów” można stosować w każdej innej dziedzinie.

Zmień „program” a zdobędziesz zdrowie, miłość czy pieniądze. Ale to już inny temat.

Życzę sukcesów w programowaniu! :)