Zaloguj / Zarejestruj

Przepisy zgodne z metodą Montignac, odchudzanie, zdrowe żywienie, metoda Montignac  - Montimaniacy


Blogi

dodajdo
29-03-2010

Samoocena



Są dni kiedy cały świat leży u naszych stóp. Jesteśmy pełni wiary w swoje możliwości. Wierzymy, że wszystko czego dotkniemy zamieni się w złoto.

Każde wyzwanie jest dla nas, każdy trudny cel wydaje się być łatwizną.

Podejmujemy decyzje, dążymy do celu, działamy, jesteśmy z siebie zadowoleni.

Nawet jeżeli się potkniemy i upadniemy, wstajemy, otrzepujemy się i próbujemy dalej.

Co jednak zrobić gdy nadchodzą chmury? Prawdziwe, ciemne, burzowe chmury. Gdy nasza samoocena leci na łeb na szyję, gdy pęknięte sznurowadło podczas wiązania butów wydaje się być końcem świata....

Tak jesteśmy skonstruowani.

Większość z nas.

Napełniamy się optymizmem i wszystko nam się udaje. Jednak gdy raz po raz ponosimy porażkę, całą euforia ulatnia się.

Gdy zaczynamy odchudzanie jesteśmy pełni wiary. Z uśmiechem przystępujemy do diety, czytamy menu, kupujemy składniki. Gotujemy, spożywamy posiłki. Czujemy się ważni i szczęśliwi. Zaczęliśmy! Robimy coś dla siebie. Już niebawem będziemy piękni, szczupli, NIE DO POZNANIA.

Cały tydzień chodzimy radośni. Towarzyszy nam uczucie lekkości, misja, cel.

Co się jednak dzieje gdy po tygodniu stosowania diety na wadze zamiast mniejszej widzimy większą cyfrę?

Niektórzy z nas, nie załamują się, prą dalej. Ot mały przestój na drodze do sukcesu.

Inni... No cóż. Innym świat wali się na głowę.

Praca całego tygodnia poszła na marne.

Już nieważne jest to jak wspaniale się czuli, nieważne jest to, że koleżanki z pracy wyraziły podziw, nieistotne jest to, że mąż czy żona zauważyli różnicę!

Nie pamiętamy, że jeszcze chwilę wcześniej spodnie wydawały się luźne.... Świat wali nam się na głowę.

Czujesz się bezradny, przegrany. Tak naprawdę jeszcze nigdy nie schudłeś na diecie, czego więc spodziewałeś się tym razem? A może to ten batonik zjedzony w przypływie euforii i odczucia luźnych spodni.... No tak, nawet tygodnia diety nie potrafisz wytrzymać trzymając się w ryzach!

NIE! Nie pozwólcie SOBIE robić wody z mózgu! Te wszystkie uczucia, które towarzyszyły Wam w ciągu minionego czasu były prawdziwe! Czuliście to! Komplementy były prawdziwe! Uczucie luźniejszych spodni też!

Tak naprawdę nic się nie stało! Ot waga pokazuje coś innego niż to co czujecie! I co z tego?!

Naprawdę pozwolisz żeby kawałek plastiku/ szkła/ metalu zmienił cały Twój świat?!

Jeszcze przed chwilą byłeś zwycięzcą.

Jesteś nim, zakładając, że faktycznie stosowałeś się do zaleceń diety.

Czy wiecie, że psychologowie obliczyli, że spędzamy 70% czasu na negatywnym myśleniu... Nie zwracamy uwagi na pozytywy. Sami siebie zalewamy falą negatywnych uczuć i zdarzeń.

Stwórz sobie zeszyt samooceny.

Poważnie. Zeszyt czy katalog w komputerze. Wpisuj tam wszystko co dobrego usłyszysz o sobie. Zapisuj wszystkie miłe chwile, w których czułeś się wspaniale.

Syn powiedział, że Cię kocha.

Mąż z uznaniem spojrzał na Twoje kształty.

Koleżanka pochwaliła Twój strój.

Siostra powiedziała, że Cię podziwia.

Ty czułaś się wielka! Cały tydzień nie jadłaś słodyczy.

Młoda dziewczyna zerknęła na Ciebie zalotnie.

Szef Ci pogratulował.

Uwierz mi, będzie tego sporo.

Nie czekaj jednak na list pochwalny od samego Boga! Ciesz się i wpisuj tam wszystkie małe, codzienne rzeczy!

I wiesz co... Gdy dopadnie Cię chandra, gdy poczujesz się nic nie wart. Gdy będziesz czuł się brzydki, głupi, nieatrakcyjny, niekochany. Gdy poczujesz się jak nieudacznik... otwórz ten zeszyt i poczytaj.

Czytaj i uwierz. Te wszystkie miłe słowa, gesty dotyczą Ciebie. Zasłużyłeś na nie. Taki jesteś.

Przegoń zmorę, która próbuje ściągnąć Cię w dół. Ba! Pokaż jej swój zeszyt, niech poczyta!

Jesteś taki jak napisałeś.

Jesteś człowiekiem wielkim, który potrafi wszystko!