Blogi
DANIE BAROWE
Byłam dziś na konferencji. Czasem bywam - na szczęście bardzo rzadko.
Mam bowiem taki defekt, że jak wchodzę na jakieś targi czy konferencję pierwszą rzeczą jaka rzuca mi się w oczy jest barek. Zresztą na zaproszeniu też pierwszą rzeczą, jaka rzuca mi się w oczy jest to czy są zaplanowane przerwy na kawę i na obiad.
I nawet nie to jest najgorsze,bo ostatecznie mogłabym się do tego defektu nie przyznawać. Najgorsze jest to, że opuszcza mnie wtedy cały rozum i rozsądek żywieniowy, jaki w ogóle mam!
Zamawiam kawę i wiem dobrze, że jedyne, co mogę do niej dostać to tłusta śmietanka. Jakby tego było mało to muszę, po prostu muszę, do tej kawy zjeść serniczek, albo chociaż kilka ciasteczek. A potem to już w ogóle nie zważając na nic jem kanapeczkę z szyneczką, łososiem i serkiem, kotlecika z frytkami i co tam jeszcze karta dań przewiduje. Chociaż wiem, że nie ma tam kompletnie nic wartościowego i sensownego!
Tak sobie myślę, że los jednak wie co robi - nie pokierował mnie na jakieś szczyty kariery biznesowej, na której spotkania, konferencje, szkolenia to chleb codzienny - w przeciwnym bowiem wypadku, będąc kimś takim, nie mieściłabym się już chyba w żadne drzwi.
Ps. zdrobnień używam celowo - żeby umniejszyć swoje dzisiejsze winy!










