Blogi
Kaloria
Dieta od jakiegoś czasu przebiega nam świetnie – jedzenie smakuje, nawet sezon sałatkowy został ogłoszony – codziennie jedna sałatka. Jakby tego było mało mąż mój ogłosił, że policzymy kalorie spożywanych posiłków. Nie, żeby ograniczać i absolutnie bez związku z dietą. Ale żeby wiedzieć!
Zrobiło się nieprzyjemnie… No ale ok. Piekę więc sobie radośnie bułeczki. I mam zważyć: białko jajka, jednego, albo dwie łyżki oliwy albo dwie łyżki koncentratu pomidorowego. I łyżeczkę soli – czy sól ma w ogóle kalorie?? O mące, cebuli, pieczarkach, mleku i innych składnikach nie wspomnę.
W życiu tylu naczyń nie musiałam umyć ilu po tym pieczeniu z ważeniem, oraz stół i wagę.
Jak już bułeczki siedziały sobie w piecu, a ja niecierpliwie patrzyłam na zegarek czy już można je wyjmować, doszłam do wniosku, że absolutnie nie chcę wiedzieć ile też one tych kalorii mają!
A mąż przypomniał sobie swój dotychczasowy stosunek do kalorii, który brzmi „Zawracanie głowy! Czy widział ktoś kiedyś kalorię??!!”










